Najlepszy film z Harrisonem jaki zobaczysz w tym roku, ma 2 minuty

…mało tego! Wyreżyserował go James Mangold (tak, tak, ten od „Artefaktu Przeznaczenia”). I tak jak wielu z fanów nie było gotowych na to, co zobaczyli w odsłonie zamykającej kinowe przygody Indiany, tak i ja wzięty zostałem z zaskoczenia, po fakcie nie mogąc podnieść się z kanapy.

W dobie sztabów agencyjnych, pracujących w pocie czoła na bezlitosne zawładnięcie naszymi zmysłami podczas 30 sekundowych spotów w przerwie Super Bowl, pojawia się forma niezwykła. Pozwólcie, że nie będę nazywał jej „reklamą”. A nie będę, gdyż w długiej historii mojego głębokiego zainteresowania marketingiem (zawodowo i prywatnie), nie zderzyłem się z formą, która choć w przybliżeniu wywarłaby na mnie podobne wrażenie. Ba! W tej orgii barw i podprogowych przekazów Super Bowl 2025, czas się nagle zatrzymał, a ja zostałem teleportowany w inną rzeczywistość. Bez znieczulenia.

Biorąc pod uwagę okoliczności, nie tylko nie pamiętam podobnego uderzenia głębokich emocji, ale również z całą pewnością, do dziś, nie zdarzyło mi się natychmiast po emisji rzucić na YouTube i obejrzeć spot 6 razy z rzędu, ponownie chłonąc każdy kadr, każde słowo.

Mamy tu Panie i Panowie, do czynienia z dziełem wybitnym w swojej kategorii. Tak wybitnym, że tej kategorii ewidentnie się wymyka. „Owner’s manual” („Instrukcja Obsługi”), zasługuje na konsumpcję z pieczołowitością, najwyższą uwagą. Jest o wszystkim: Jest o Stanach, jest o przemijaniu, o pasji, o różnicach między – w gruncie rzeczy – takimi samymi ludźmi, o pojednaniu, bezinteresownym bohaterstwie na kartach historii, jest o motoryzacji, o tym co było i co będzie… I pomimo odniesienia do konkurencji, nadal jest wyciągnięciem ręki, a nie przysłowiowym, złośliwym „prztyczkiem w nos”. Świetny timing, nie tylko w odniesieniu do sytuacji w USA, ale podobnych trendów polaryzacji na całym świecie.

 

 

Ford nie musi nic udowadniać. Facet, który do niedawna na każdym kroku podkreślał, że aktorstwo to tylko praca jak każda inna, w wieku 82. lat nie jest już po prostu swojskim bohaterem akcji, a emanuje ciepłem i autentyzmem, jak nigdy wcześniej.

W krótkim oświadczeniu odnośnie partnerskiego projektu z Jeepem, mówi:

„Zgodziłem się na udział w tej reklamie ze względu na scenariusz. To bardzo proste, ale mocne przesłanie o życiu… […] „Nie musiałem ponownie się przedstawiać ani przypominać, że w swoim życiu byłem wieloma osobami, znanymi z określonych ról czy projektów. To po prostu cichy monolog kogoś, kto dzieli się refleksją. Uwielbiam sposób, w jaki ta idea się rozwinęła.”

 

Warto zauważyć, że jest to świetna kontynuacja współpracy na linii Ford – Mangold, którzy pomimo zupełnie innej tematyki, znów odnoszą się z wielkim szacunkiem do tematu przemijania. W jednym z niedawnych wywiadów, James Mangold przyznał, że reakcja na film „Indiana Jones i Artefakt Przeznaczenia” – zwłaszcza krytyka w mediach społecznościowych, które przedstawiały go jako zniewagę wobec kultowej serii – „zabolała” go.

„Masz wspaniałego, genialnego aktora, który jest po osiemdziesiątce” – powiedział. „Więc robię film o tym człowieku w jego osiemdziesiątych latach, ale jednocześnie jego publiczność nie chce zmierzyć się z wizją swojego bohatera w tym wieku. A ja na to: dla mnie to w porządku. Nakręciliśmy ten film.”

 

Zgadzam się w całej rozciągłości: Fani nie byli gotowi na oglądanie Indiany u schyłku jego drogi. A ja, wręcz przeciwnie: absolutnie to kupuję i podobnie dałem się porwać dwuminutowemu dziełu w przerwie Super Bowl.

Na koniec dodam tylko, że omawiany „filmik”, jest również materiałem doskonale zrealizowanym technicznie.
A pomijając świetny przekaz na wielu poziomach, należy napomknąć, że jest to zarazem potwierdzenie nowego otwarcia w historii Jeepa. Po niedawnym, głośnym odejściu niesławnego CEO, jest to jedna ze świeżych, bardzo trafnych decyzji marki w pierwszych miesiącach 2025 roku.

Tak się robi marketing, tak się buduje marki, tak się składa hołd legendom. Jeep nie jest najbardziej komfortowy, nie jest najszybszy, nie jest najnowocześniejszy, ale niezaprzeczalnie, wiezie na pace bagaż historii i bezpretensjonalność w swojej pudełkowatej, wciąż wiernej oryginałowi formie: „Jest ten jedyny” („There’s only one”).

 

I tłumaczenie transkrypcji na polski (choć to musi być oglądane w oryginale):

 

„Najdłuższą podróżą, jaką odbywamy, jest nasze własne życie.
Ale życie nie przychodzi z instrukcją obsługi.
…Chyba byłoby miło, prawda?
Ale to oznacza, że sami możemy pisać nasze historie.

Wolność to „tak”. Albo „nie”. Albo „może”.
Wolność jest dla wszystkich.
Ale nie jest za darmo. Trzeba na nią zapracować.

Na świecie są prawdziwi bohaterowie,
ale nie ci z filmów.
Prawdziwi bohaterowie są pokorni.
Nie kieruje nimi duma.
Duma to fatalny kierowca.

Wolność to ryk silnika jednego człowieka.
I cisza drugiego.
Wolność to zdolność do inspirowania.

Najświętszą rzeczą w życiu nie jest droga:
to wolność, by ją wybrać.

Nie musisz być czyimś przyjacielem, żeby mu pomachać.
Nie zawsze będziemy się zgadzać co do kierunku.
Ale nasze różnice mogą być naszą siłą.

Więc wybieraj… ale wybieraj mądrze.
Wybierz to, co sprawia, że jesteś szczęśliwy.

Mnie szczęście dają moi przyjaciele, moja rodzina, moja praca.
I ten Jeep też mnie uszczęśliwia… nawet jeśli nazywam się Ford.

To moja instrukcja obsługi życia.
Teraz czas na Ciebie. Wyjdź i napisz swoją własną.”

Wasz Your Raider Raider

Skomentuj

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit sed.

Follow us on